Polska nie zgodziła się na neutralność klimatyczną w 2050 r.

Utworzono: piątek, 13 grudzień 2019 14:39
Autor: Euractiv

polskaniezgodzilasiePrzewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel poinformował w nocy, że przywódcy państw członkowskich UE zgodzili się, by w 2050 r. Unia osiągnęła neutralność klimatyczną. Jednak Polska, jako jedyna, uzyskała na realizację tego celu więcej czasu.

Jednym z najważniejszych tematów obrad dwudniowej Rady Europejskiej była właśnie kwestia osiągnięcia przez Unię neutralności klimatycznej, czyli stanu, w którym produkcja zanieczyszczeń będzie równa ich redukcji. To z kolei ma przeciwdziałać niekorzystnym dla planety zmianom klimatycznym.

Szefowa KE: Wspaniała nowina!

“Jest porozumienie ws. neutralności klimatycznej w UE w 2050 r.” – poinformował Charles Michel. “Rada Europejska osiągnęła porozumienie w kwestii tego ważnego celu” – napisał na twitterze. “Wspaniała nowina!” – zareagowała również na twitterze szefowa KE Ursula von der Leyen. We wnioskach końcowych ze szczytu uczyniono jednak wyjątek dla Polski. “Jedno z państw członkowskich potrzebuje więcej czasu, by móc zadeklarować gotowość do neutralności klimatycznej” – przyznał Michel.

Rozmowy pierwszego dnia dnia szczytu w tej sprawie przeciągnęły się do późnych godzin nocnych, choć zakładano wcześniej, że już przed godz. 19 odbędzie się konferencja prasowa, na której przekazane zostaną ich wyniki.

W przerwie obrad szczytu, po pierwszej sesji roboczej, szef Rady Europejskiej konsultował się z liderami w mniejszych grupach; odbyło się też spotkanie premierów Grupy Wyszehradzkiej. Według źródeł dyplomatycznych, na które powołuje się PAP szerpowie, czyli eksperci współpracujący z liderami państw członkowskich UE, przygotowywali w tym czasie tekst wniosków. “Szukamy sformułowań, które wezmą pod uwagę stanowisko Polski” – powiedział agencji jeden z zachodnich dyplomatów.

Przed szczytem Warszawa domagała się również gwarancji zrekompensowania kosztów transformacji energetycznej uwzględnieniu w niej gazu, czy energetyki atomowej. Chciała także zapewnienia, że pieniądze na transformację nie uszczuplą polityki spójności ani polityki rolnej w następnych wieloletnich ramach finansowych. Natomiast z wcześniejszych nieoficjalnych informacji wynika, że Polska złożyła poprawki do końcowych konkluzji, domagając się bardziej szczegółowych zapisów dotyczących finansowania transformacji gospodarki w kierunku neutralności pod względem emisji CO2.

Premier Czech Andrej Babisz domagał się natomiast, żeby w konkluzjach ze szczytu znalazł się jednoznaczny zapis, że przejście do neutralności węglowej nie wyklucza atomu jako źródła energii. Już wcześniej jednak we wnioskach zagwarantowano neutralność technologiczną, na czym zależało m.in. Polsce. Zdaniem Warszawy stanowiło to jednak wystarczającą gwarancję dopuszczenia np. atomu czy gazu.

Morawiecki: Dochodzenia do neutralności klimatycznej musi być zależne od rozwoju

“Polska dokonała ogromnych zmian w celu zmniejszenia emisji CO2 i wprowadziła programy takie jak Czyste Powietrze” – przypomniał premier Morawiecki przed rozpoczęciem wczorajszych obrad Rady Europejskiej. “Będziemy dalej do tego dążyć” – zapewnił w rozmowie z dziennikarzami. Zastrzegł jednak, że do osiągnięcia neutralności klimatycznej niektóre państwa członkowskie będą potrzebowały więcej czasu i odpowiednich inwestycji,a także – że koszt transformacji musi być sprawiedliwie rozłożony.

“W kwestii klimatu przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę odmienny punkt startu Polski i niektórych innych krajów, jeśli chodzi o redukcję emisji” – podkreślił szef polskiego rządu. Zwrócił przy tym uwagę, że rząd musi uwzględniać wszystkie koszty transformacji energetycznej, w tym społeczne i gospodarcze.

Według Morawieckiego konieczne jest także uwzględnienie faktu, że wiele państw legitymuje się niższymi emisjami w przeliczeniu na mieszkańca, tylko dzięki temu, że wiele towarów importuje spoza UE zachowując przy tym swoim obywatelom wysoki poziom konsumpcji. “Może to jednak wpływać na zwiększenie emisji w skali globu” – powiedział dziennikarzom w Brukseli.

Jeszcze przed unijnym szczytem szef polskiego rządu spotkał się m.in. z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen, nowym przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Davidem Sassolim oraz z polskim komisarzem UE ds. rolnictwa Januszem Wojciechowskim. Mateusz Morawiecki wziął również udział w spotkaniu koordynacyjnym premierów państw Grupy Wyszehradzkiej (Polski, Czech, Słowacji i Węgier).

Polska, Czechy, Węgry i Estonia blokowały wcześniej to porozumienie

W czerwcu Polska oraz Czechy, Węgry i Estonia wyraziły sprzeciw wobec projektu ws. neutralności klimatycznej, blokując w ten sposób proponowane zapisy (Estonia wycofała jednak później swój sprzeciw). Szef polskiego rządu tłumaczył wtedy, że nie mógł się na nie zgodzić bez wyliczenia kosztów transformacji energetycznej dla polskiej gospodarki.

Ochronie środowiska i klimatu ma służyć przyjęty w środę (11 grudnia) przez KE „Europejski Zielony Ład”, na którego realizację zaoferowała 100 mld euro.

Mateusz Morawiecki podkreślił, że inne państwa „oparły swoje gospodarki o zupełnie inne źródła energii”. “Będziemy podkreślać te zależności i to, że inne państwa, które chwalą się niższą emisją na głowę mieszkańca, nie pokazują wysokiego importu energii i bardzo wysokiej konsumpcji” – zapowiedział. Już wtedy premier podkreślał, że tempo dochodzenia do neutralności musi być zróżnicowane w zależności od tego, z jakiego poziomu startowały poszczególne państwa.

Polska domaga się rekompensat i argumentuje

Polski rząd domaga się rekompensat argumentując, że dla naszego kraju odejście od węgla, będzie bardzo kosztowne. Oznaczać będzie bowiem przestawienie gospodarki na paliwa nieemisyjne, co z kolei spowoduje m.in. zamykanie kopalń czy wygaszanie pieców hutniczych, a co za tym idzie – likwidację dziesiątek tysięcy miejsc pracy.

Realizacja Zielonego Ładu oznacza dla Polski koszty szacowane nawet na 500 mld euro. Eksperci uprzedzają jednak, że obstawanie przy energetyce opartej na węglu będzie jeszcze droższe. Z wyliczeń Forum Energii z końca 2017 r., które przywołują media wynika, że jest to najdroższy wariant polskiej polityki w perspektywie 2050 r., bo ponad 550 mld euro, z tym, że po 2030 r. koszt będzie gwałtownie rosnąć. Jednak niewiele tańsza byłaby dywersyfikację źródeł energii lub postawienie się na OZE. Koszt dla Polski oscylowałby w takim wypadku między 529 a 545 mld euro.

Autor: Euractiv