Jest zgoda państw członkowskich na skład nowej KE

ursula2511Ambasadorowie akredytowani przy instytucjach europejskich zatwierdzili w imieniu swoich stolic skład nowej Komisji Europejskiej. Dzięki temu w przyszłym tygodniu nad kolegium komisarzy będzie mógł zagłosować Parlament Europejski.

Na liście znalazło się 27 nazwisk – 26 komisarzy oraz przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen. Nie ma zaś nazwiska kandydata z Wielkiej Brytanii.

Kłopoty przez brexit

Z powodu kolejnego opóźnienia brexitu Londyn jest zobowiązany do wskazania swojego przedstawiciela w KE, brytyjski rząd poinformował, że żadnych nazwisk nie będzie do wyznaczonych na 12 grudnia wyborów do Izby Gmin. Premier Boris Johnson wielokrotnie już także podkreślał, że nie widzi sensu wysyłać kogoś do KE tylko na kilka miesięcy.

W ubiegłym tygodniu KE wszczęła z tego powodu wobec Wielkiej Brytanii procedurę naruszenia praworządności za uchybienie obowiązkowi państwa członkowskiego. Termin na przewidzianą w tej procedurze odpowiedź Londynu wyznaczyła na wczoraj (22 listopada). Londyn jednak nie odpowiedział.

 

Tego samego dnia ambasadorowie państw członkowskich zdecydowali na spotkaniu w Brukseli, że nie widzą przeszkód, aby nowa KE zaczęła pracę bez czekania na Brytyjczyków. Byli w tym jednomyślni, nikt nie zgłosił żadnych prawnych zastrzeżeń.

Nowa KE miałaby ruszyć 1 grudnia, a wtedy Wielka Brytania będzie jeszcze państwem członkowskim. Dotąd Komisja pracowała w składzie, który reprezentował wszystkie państwa. Bruksela jednak przedstawiła ekspertyzy prawne, które dowodzą, że nie jest to obowiązek. „Mówimy niezmiennie, że według nas jest możliwe, by Komisja Europejska rozpoczęła prace 1 grudnia. I jak widać krok po kroku zbliżamy się do tej daty” – oświadczył rzecznik KE Eric Mamer.

Podobne ekspertyzy prawne sporządzono na zlecenie Parlamentu Europejskiego. Przypominają one o tym, że gdy negocjowano Traktat Lizboński, planowano ograniczyć liczbę komisarzy i umieszczono w tym dokumencie kilka przepisów, które sugerują, że w KE nie muszą być reprezentowane wszystkie państwa członkowskie. Ostatecznie postanowiono, że komisarzy będą mieć wszyscy, ale zręby tamtych przepisów mogą się okazać rozwiązaniem obecnej sytuacji wywołanej przeciągającym się brexitem.

Ale w Brukseli nie brakuje też głosów, że to zbyt mało i KE bez Brytyjczyka nie powinna startować. W przyszłości bowiem podjęte w tym okresie decyzje mogą zostać zakwestionowane np. przez Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE).

Co z poparciem dla nowej KE u europosłów?

Wczorajsza decyzja ambasadorów wskazuje jednak, że przeważyły opinie prawników KE i PE, a do głosowania nad składem całego kolegium komisarzy dojdzie podczas najbliższej sesji plenarnej PE w Strasburgu, najprawdopodobniej w środę 27 listopada. Jeśli europosłowie dadzą wówczas nowym komisarzom zielone światło, nowa KE rozpocznie prace 1 grudnia.

Głosowanie zostanie przeprowadzone imiennie, a zatem to kto jak głosował zostanie potem podane do wiadomości publicznej. To zapewne wpłynie mocno na utrzymanie dyscypliny głosowania wewnątrz grup politycznych. Do zatwierdzenia nowej KE potrzeba na tym etapie jedynie zwykłej większości głosów. Gdy w lipcu głosowano nad kandydaturą von der Leyen na przewodniczącą KE, głosowanie było tajne i części posłów zagłosowała wbrew większości w swojej frakcji.

Swoje poparcie dla nowej KE zadeklarowały już frakcje centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej (ma 182 europosłów), Socjalistów i Demokratów (154 europosłów) oraz liberalnej frakcji Odnowić Europę (108 europosłów). Wszystkie te frakcje są mocno reprezentowane w nowej KE, ponieważ mają największy wpływ na większość rządów państw członkowskich. Wspólnie dysponują 444 głosami, co przy utrzymaniu dyscypliny partyjnej wystarczy do zatwierdzenia nowej KE.

Prawdopodobnie za nową KE zagłosują także Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR), którzy mają w nowej unijnej egzekutywie jednego przedstawiciela. To Polak Janusz Wojciechowski, który ma objąć tekę ds. rolnictwa i spraw wsi. Członkiem EKR jest bowiem rządzące w Polsce Prawo i Sprawiedliwość (PiS). Ale frakcja EKR, która ma 62 europosłów, poinformowała, że ostateczną decyzję podejmie na spotkaniu we wtorek (26 listopada) wieczorem.

Głosowanie przeciw nowej KE zapowiedziały natomiast eurosceptyczna frakcja Tożsamość i Demokracja, skrajnie lewicowa Zjednoczona Lewica Europejska oraz frakcja Zielonych. „Pani von der Leyen zapewne dostanie większość, ale odbędzie się to bez nas” – powiedział współprzewodniczący grupy Zielonych Philippe Lamberts.

Zanim w środę dojdzie do głosowania, na sesji plenarnej odbędzie się wystąpienie Ursuli von der Leyen, która przedstawi skład swojej KE i będzie przekonywać europosłów do zatwierdzenia go.

Autor: EURACTIV.pl