Grupy polityczne w Parlamencie Europejskim nabierają kształtu

Utworzono: piątek, 14 czerwiec 2019 12:19
Autor: EurActiv.pl

grupyepDwa tygodnie temu wybraliśmy Parlament Europejski, a politycy i media w Polsce już koncentrują swoją uwagę na kolejnych wyborach, do Sejmu i Senatu. Tymczasem nowy Parlament Europejski organizuje się i podejmuje pierwsze decyzje.

Europejska Partia Ludowa, największa grupa polityczna w Europarlamencie już się ukonstytuowała. Jej szefem został ponownie Manfred Weber, a jedną z zastępczyń jest Ewa Kopacz. W kuluarach trzeszczy od plotek, co się może wydarzyć w najbliższych tygodniach, bo układanki na samej górze – czyli kto zostanie przewodniczącym Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego, Rady Europejskiej, Banku Centralnego oraz Wysokim Przedstawicielem ds. Polityki Zagranicznej – będą miały reperkusje dla niższych, ale bardzo ważnych stanowisk, jak przewodniczący komisji parlamentarnych.

Niektórzy grają w pokera. Na przykład komisarze, którzy startowali do Parlamentu Europejskiego, muszą wybrać: czy wezmą mandat poselski i stracą stanowisko komisarza, czy też będą kontynuować pracę w Komisji licząc, że znajdą się w niej w kolejnym rozdaniu. W takiej sytuacji jest na przykład bułgarska komisarz Mariya Gabriel, która zdecydowała się nie przyjąć mandatu europejskiego licząc na dalszy ciąg pracy w Komisji. A wciąż nie wiemy, kto będzie nowym szefem tej instytucji.

Zimna wojna Beaty Szydło i Ewy Kopacz

Słychać, że Ewa Kopacz może niedługo zmienić pracę i zamieni wice-szefowanie grupie EPL na wice-szefowanie Parlamentowi Europejskiemu. W takiej sytuacji PO i PSL mogą liczyć jeszcze na przewodniczenie jednej komisji parlamentarnej, ale której – nie wiadomo. Jest na to za wcześnie, jako że „o wszystkim decyduje d’Hondt”: każda z grup PE ma prawo do stanowisk i po kolei dobierane są stanowiska wciąż dostępne zgodnie z zasadą kolejności. Największa EPL wybiera pierwsza, potem socjaldemokraci z S&D, potem liberałowie, którzy zmienili nazwę z ALDE na Odnowić Europę (RE). Następni pod względem liczby mandatów są Zieloni (ok. 75 posłów), jednak jako że EPL (ok. 180 posłów) jest od nich ponad dwukrotnie większa, drugie stanowisko dla EPL zostanie dobrane wcześniej niż pierwsze dla Zielonych.

W EPL szacuje się, że w systemie d’Hondta będą mieli 6 przewodniczących komisji parlamentarnych. Jednak te kwestie wyklarują się dopiero w najbliższych tygodniach. Zależy to od ilości i wielkości grup – na przykład nie wiadomo co się stanie po prawej stronie Parlamentu i czy ukonstytuuje się grupa między Brytyjczykami z partii Brexit i Włochami z Ruchu Pięciu Gwiazd. Aby powstała grupa potrzeba 25 posłów wybranych z przynajmniej siedmiu państw. Ponoć partie Farage’a (Brexit) i Luigiego di Maio (Ruch Pięciu Gwiazd) mają problem ze skomplementowaniem „siódemki”. Takich problemów nie ma w konserwatywnej EKR (w niej największe jest PiS), do której właśnie dołączyli nowi posłowie z trzech krajów, ani nowa grupa tworzona przez antysystemowych posłów włoskiej Ligi i Francuzów od Marine Le Pen. W tej frakcji o nowej nazwie Demokracja i Tożsamość mają się znaleźć posłowie z przynajmniej dziewięciu państw.

„Trwa liczenie się”, mówi poseł PO i EPL Jan Olbrycht, który może zastąpić w fotelu wice-szefa EPL Ewę Kopacz, jeśli była premier zostanie wybrana na wiceprzewodniczącą Parlamentu. Jest to jeden z rozważanych wariantów, a decyzje EPL podejmuje podczas trwającego spotkania wyjazdowego w San Sebastian w Hiszpanii.

Pięć lat wcześniej posłowie PO i PSL nie zdecydowali się na stanowisko wiceprzewodniczącego Parlamentu uznając je za zbyt mało istotne. W zamian obsadzili aż trzy stanowiska mniej widocznych, ale szalenie wpływowych przewodniczących komisji parlamentarnych: Jerzy Buzek był przewodniczącym komisji przemysłu i energii (ITRE), Danuta Hubner została przewodniczącą komisji konstytucyjnej (AFCO) zajmującej się między innymi Brexitem, a Czesław Siekierski przewodniczył pracom komisji rolnej (AGRI, poseł Siekierski nie dostał się do nowego Parlamentu).

Tym razem cele dyktuje polityka krajowa: skoro Prawo i Sprawiedliwość chce uzyskać stanowisko wiceprzewodniczącej Parlamentu dla Beaty Szydło, to Platforma będzie chciała pokazać, że Ewa Kopacz jest popularniejsza od politycznej gwiazdy PiS. Wiceprzewodniczący Parlamentu z reguły są wybierani przez aklamację, ale ich ranga zależy od tego, kto dostał więcej głosów. Tak więc jest się o co bić: wiceprzewodniczący o 14-tym wyniku (tylu jest wszystkich wice) nie ma większego przełożenia na Parlament.

Bardzo ciekawa sytuacja rysuje się w grupie EKR. Dominacja Polaków z PiS jest całkowita: 27 spośród ok. 65 posłów została wybrana w Polsce. Tym samym wszystkie najważniejsze stanowiska przynależne grupie mogą trafić w ręce Polaków: wiceprzewodnicząca Parlamentu (Beata Szydło zastępująca Zdzisława Krasnodębskiego w poprzedniej kadencji), a także drugiego wiceprzewodniczącego lub kwestora Parlamentu (dotychczas Karol Karski), przewodniczący grupy (Ryszard Legutko był współprzewodniczącym), a także jednej komisji Parlamentu (dotychczas Anna Fotyga szefowała podkomisji ds. bezpieczeństwa SEDE). Cztery stanowiska oznaczałyby utrzymanie statusu quo największej polskiej partii, choć w nowym rozdaniu zamiast stanowiska kwestora można postarać się o przewodniczenie drugiej komisji parlamentarnej.

Szansa dla konserwatystów

Nie wiadomo czy dojdzie do wykluczenia Fideszu z EPL. Według jednego scenariusza Fidesz, który nie obsadził stanowiska wiceszefa EPL, chciałby obsadzić stanowisko przewodniczącego komisji spraw zagranicznych (AFET), tradycyjnie uważanej za najbardziej prestiżową spośród wszystkich komisji parlamentarnych.

Jeśli jednak węgierskie ugrupowanie zostanie usunięte z EPL, być może dołączy do EKR lub skrajnej EAPN. Transfer kilkunastu Węgrów z EPL do EKR oznaczałoby, że grupa Konserwatystów i Reformatorów miałaby prawo do jednego stanowiska więcej, a EPL – do jednego mniej. Nie trudno nie dostrzec zbieżności, że Węgrzy z Fideszu, których jest 13-tu, niejako przeniosą prawo do stanowiska z jednej grupy do drugiej, choć wówczas nie byłby to AFET.

Druga największa grupa polityczna, w której znajduje się ośmioro Polaków, czyli S&D spotka się dopiero w przyszłym tygodniu. Na razie wiadomo, że szefem SLD w Parlamencie jest Bogusław Liberadzki, a Robert Biedroń szefuje Wiośnie. Szefem Platformy w PE jest Andrzej Halicki, a PSL – Krzysztof Hetman.

I jeszcze jedna niewiadoma: d’Hondt jest formułą matematyczną, która za każdym razem musi zostać potwierdzona na forum: to Parlament zagłosuje za przewodniczącym i wiceprzewodniczącymi, choć kandydatury będą wynikały z ustaleń zakulisowych. To komisje parlamentarne wybierają swoich przewodniczących – i z reguły akceptują porozumienie nieformalne, wynikające z podziału mandatów między frakcje. Pięć lat temu partie centrum, od skrajnie lewicowej po EKR, porozumiały się, by partie antysystemowe, antyeuropejskie, usunąć z przypadających im stanowisk. W tej sposób grupa Farage’a nie uzyskała stanowiska przewodniczącego jednej z komisji parlamentarnych (petycje, PETI), a sześć pozostałych grup dokonało stosownego wyboru między sobą – przewodniczącą została wówczas szwedzka liberałka Cecilia Wikström.

Czy w tym roku będzie podobnie? Jeśli tak, grupy skrajnie prawicowe muszą liczyć się z afrontem parlamentarnym na samym starcie prac nowego Parlamentu Europejskiego.

Piotr Maciej Kaczyński pracował w Parlamencie Europejskim. Jest członkiem Team Europe. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z instytucjami Unii Europejskiej.

Autor: EurActiv.pl